Wykonano 23 przepławki, z czego 2 wyposażono w system do monitoringu ryb, a 3 w bariery elektryczne kierujące ryby do wlotów do przepławek. Ponadto wykonano około 12 500 m 2 tarlisk oraz nasadzenia kompensacyjne drzew. Dzięki temu rzeka Rega wraz z jej dopływami została otwarta dla migrujących gatunków ryb, które mogą w niej
Wędkarz, który zlokalizuje w rzece brzany, może liczyć na udany połów. Tony pomoże Wam poszukać tych ryb. Na początku czerwca zaczynam odczuwać niepokój. Przecież do rozpoczęcia sezonu pozostało już tylko kilkanaście dni. Brzany są już dawno po tarle, sprzęt wędkarski od tygodnia leży przygotowany na szafie.
Wysokość piętrzenia do ok. 2,0 m Więcej informacji na temat przepławki dla ryb na rzece San w Przemyślu zamieszczono w załącznikach nr 3 i nr 4 do SIWZ. Termin wykonania zamówienia dotyczącego przebudowy jazu piętrzącego na przepławkę dla ryb zgodnie z zawartą umową upływa w dniu 30.11.2014 r..
Prawie 50 tysięcy badań Odry wykonał Główny Inspektorat Ochrony Środowiska od lipca 2022 roku. Po sytuacji związanej ze śnięciem ryb GIOŚ wdrożył stały monitoring interwencyjny oraz podjął szereg decyzji i procedur dotyczących postępowania w związku z wykryciem w rzece złotej algi. Powołano specjalny zespół w inspektoracie, ujednolicono wspólne działania wojewódzkich
Dziennik Ustaw – 3 – Poz. 1373 12) pstrąga potokowego (Salmo trutta m. fario L.): a) w rzece Wiśle i jej dopływach od jej źródeł do ujścia rzeki San oraz w rzece San i jej dopływach
Strażacy z OSP w Gostchorzu w województwie lubuskim opublikowali w mediach społecznościowych zdjęcia ze sprzątania nabrzeża Odry z martwych ryb. "Nie potrafimy znaleźć słów na to, co
. Częstokroć zastanawialiście się czy łowienie w rzece z główki to dobry pomysł? Czy łowiąc w ten sposób mamy szansę dobrać się do ostrożnych i płochliwych ryb? Zapraszam do przeczytania pierwszej części z czteroczęściowego artykułu poświęconego łowieniu z rzecznej główki. Jak łowić na rzece z główki? Część 1 – Wybór główki Niniejszy artykuł jest zbiorem moich doświadczeń i przemyśleń, natomiast postawione tezy niekoniecznie muszą być prawidłowe i odzwierciedlać zupełnie rzeczywistość. Zagadnienia, którymi będę chciał się podzielić, sam nie jestem wstanie do końca pojąć, tym bardziej opisać. Niemniej spróbuje. Zmierzę się ze sobą i z moją wielką miłością rzeką, z której czerpie inspiracje do przelania na papier lat doświadczeń przyjemności i mordęg zaznanych na główkach, choć wiem, że tę nierówną walkę przegram. Dalej pozostanę głupi i pokonany, ale czy z rzeką i rybami można wygrać? W artykule nie pójdę na skróty. Nie ograniczę się do kilku schematów, po jednym zdaniu do każdego, paru zdjęć i zakończyć. Raczej skieruje uwagę na sztukę samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków z obserwacji wody, a dotyczy to zagadnienie w większości rekreacyjnego połowu ryb, gdy mamy wpływ na wybór stanowiska, więc niekoniecznie zawodów. Dalej- zachęcić do szukania najlepszej ostrogi, najlepszego miejsca połowu w rzece z główki zasobnej w ryby i tej umiejętności chciałbym wszystkich czytelników nauczyć, jako sztuki, a w zasadzie zobrazować na swoim przykładzie. Inaczej nie umiem. Osobiście podpisuję się pod tym, co napiszę, a przyniosło mi dobre rezultaty. Odpowiem na kluczowe pytania: Czym kierować się przy wyborze główki? Jak łowić spławikiem i z głową z główki? Kiedy łowić z napływu, a kiedy z zapływu, od czego to zależy? Wprowadzenie: Na temat łowienia w rzekach napisano niejeden artykuł i książkę. Czytając je, nieraz trudno w umyśle utworzyć sobie przekonujący obraz, by na łowisku zgodnie z nim postępować. Wiąże się to z indywidualnym rozumowaniem przez autora rzeki, gdy przelewa swoje myśli na papier, a także z rzecznymi pojęciami. Bystrze, faszyna, opaska, przemiał, rynna, warkocz, przelew, blat, napływ, zapływ itp., to pojęcia niezbędne do właściwego i prawidłowego objaśnienia, w zrozumieniu zachowania się rzeki i żyjących w niej stworzeń. Wielu nie zadaje sobie trudu, ażeby to wszystko pojąć i ogarnąć rozumem i nie widzą w tym najmniejszego sensu, drudzy uważają, że pojąć się tego za diabła nie da, a jeszcze inni rzekną, nad czym tu deliberować. Wystarczy usiąść i łowić. Niestety taka postawa już na starcie nie rokuje dobrze. Skutkuje wyborem łowiska w rzece zupełnie przypadkowym, albo przywiązanym lub akurat wolnym. W wędkarstwie spławikowym, w którym zanęta odgrywa w przyciąganiu kluczową rolę ( a w zasadzie sposób jej podania ), nie załatwi za nas wszystkiego. Nie ściągnie nam ryb w łowisko, jeżeli w pobliżu najzupełniej ich nie ma. Tu z pomocą przyjdą wnioski podległe z obserwacji wody i nad tym jak je wydobyć, skupię się podczas całego cztero częściowego artykułu. Na to, że jedne odcinki rzek są bardziej rybne od drugich nie mamy wpływu, ale na miejsce połowu już tak. Prowadzi to do następującej konkluzji: rzekę trzeba z konieczności próbować zrozumieć, czy się to komuś podoba czy nie. Dotyczy to w szczególności główek. W internecie jest trochę informacji, wcale nie szczątkowych na temat łowienia z główek, ograniczających się raczej do jednej metody – gruntowej na fedder, żywca. Ale jak łowić na spławik? – ani widu ani słychu. Przyjmuje się, że łowienie z główek to temat rzeka. I słusznie, bo jest szeroki tematycznie i zakresowo i bardzo trudny do objaśnienia. Typowa główka Generalnie rzeka to królowa, nieobliczalna, trudna do rozpoznania i w konsekwencji do podejścia. Byłaby pionkiem i prosta w zrozumieniu, gdyby płynęła w wybetonowanym równym korycie na całej długości o jednakowej szerokości i głębokości. Tak jednak nie jest i nie będzie. Wielorakie ukształtowane dno przez liczne zawady, kamienie, faszyny, stare zalane drzewa, następnie liczne zakręty i łuki, prostki i wreszcie ostrogi chroniące brzegi przed meandrowaniem, czynią z niej łowisko tajemnicze i niemożliwe do pełnego zrozumienia. Na rzekę nie ma mądrych. Kiedy będzie nam się wydawać, że wiemy o niej wszystko i tak nas nie raz zaskoczy. Liczne zawalidrogi Dodatkowo wraz z wahaniami wody stale zmieniająca się głębokość i wartki nurt napierający na napotykane przeszkody, żłobi dno w zgodzie z prawami fizyki niczym najsłynniejszy rzeźbiarz, czyniąc z dna dziką, ale niewidzialną dla oka człowieka rzeźbę. Wyłącznie żyjące w wodzie ryby są wstanie zobaczyć te cuda. Oko człowieka nie sięga dna, echosonda na niewiele się zda, ale wcale nie musimy być ślepi. W posiadaniu mamy oręż w postaci logiki, mądrości i zrozumienia, dzięki czemu oczyma wyobraźni jesteśmy wstanie zobaczyć coś nie do zobaczenia. Co kryje się pod wodą? Czy widzisz gdzie są ryby? Nasuwa się logiczne pytanie, – po co należy zrozumieć prawidła zachodzące na główkach? Główka to inaczej ostroga, czasami tama- jest rzeczną budowlą, której my wędkarze spławikowi powinniśmy nadać szczególne miejsce. Główek jest dla każdego w rzekach dostatek. Ale czy w ogóle da się ją zrozumieć? Wszystko zależy jak zapytamy i o co chcemy spytać. Ostroga to jak kobieta, ocean tajemnic. Uczy wnikliwości i pokory. Poznać da się jej budowę anatomiczną, ale co „w głowie” siedzi to już nie do końca wiadomo. Dlatego raz da, innym razem nie da….. połowić. Najlepsze wyniki osiągnie tutaj ten, kto ją rozszyfruje i się wpasuje. Tak to już jest i kropka. Nie wybacza błędów, nie liczy się z naszym zdaniem, tępi wygodnictwo. Dlatego wnioskuje, że nie można łowić gdzie popadnie. Stan polskich rzek z każdym rokiem staje się jeszcze bardziej katastrofalny. Ryby są coraz bardziej przetrzebione przez mięsiarzy. Jest ich coraz mniej i na domiar złego padają ofiarą kłusowników, którzy potrafią siatkami wyłapywać je na rzece. My, jako wędkarze skazani jesteśmy na „dobre stanowiska”, aby choć trochę nacieszyć oko złowionymi rybami, dlatego dobrze jest zgłębić wiedzę, o tych sztucznie zbudowanych przez człowieka budowlach. Nie chodzi mi o zrozumienie sensu ich powstania i roli, jaką odgrywają one przy ochronie brzegów. To zupełnie inny temat. Chodzi o rolę, jaką odgrywają przy zajmowaniu stanowisk ryb. Bo skoro tak licznie występują na prawie całych odcinkach rzek, nie mogą w nich nie przebywać ryby. Pomocne czy wręcz kluczowe jest tutaj zrozumienie zachowania się wody. Trzeba z całą stanowczością podkreślić, że ostrogi, a raczej klatki, baseny ( pod pojęciem klatka i basen rozumie się przestrzeń miedzy ostrogami i tymi pojęciami przemiennie będę się posługiwał ), to najatrakcyjniejsze miejsce na wędkowanie. Dlaczego? Rzeka chce płynąć prosto z godnie z prawami fizyki i napotykając na swej drodze zakręt siłą rzeczy musi się od brzegu odbić. Zadanie to przejmują ostrogi, a co za tym idzie trafia w baseny ogromna ilość rzecznego pokarmu. Oprócz tego na rzekach spotkać można odcinki proste, w których główny nurt w zależności od stanu wody szaleje, o tyle klatki z uwagi na mniejszy uciąg, są znacznie spokojniejsze do obławiania. Łowi się tu prościej i lżej za wyjątkiem napływu, ale niech ktoś nie myśli, że ryby będą tutaj nam same wpadać do siatki. Nie znaczy to, że wędkarz powinien iść na łatwiznę i eliminować z łowienia proste odcinki rzek. Ale to na główkach odkłada się mnóstwo niosącego przez główny nurt naturalnego pokarmu, przez co stają się wyśmienitą stołówką dla ryb, a dla nas polem do łowienia. Wystarczy odkryć i poznać te miejsca, a dobranie do ryb stanie się wyłącznie kwestią techniki. Przejdźmy już do konkretów. W celu pojęcia, z jakimi trudnościami musimy zmierzyć się, gdy wysiądziemy z samochodu i nim zaczniemy łowić z ostrogi, wymieńmy je na początku po kolei. Okazuje się, że te “komplikacje” są ściśle ze sobą powiązane, a każda kolejna wynika z wcześniejszej: Główkowe indywidua Specyficzny układ prądów Znaczne różnice głębokości Gdzie są ryby? Napływ, zapływ czy środek przestrzeni? Wybór stanowiska na napływie i zapływie Metoda połowu Technika połowu Zajmijmy się każdym wymienionym tu czynnikiem po kolei. Ad1. Główkowe indywidua. Co to takiego? To nic innego jak wygląd i specyfika każdej z ostróg. Nad wodą można spotkać główkę: … taką … … i taką, … tę … … i te, … czy tą Przykładów można mnożyć w nieskończoność. Wniosek nasuwa się jeden: – każda główka jest i musi być inna. Każda ma swoją charakterystykę, osobowość i charakter, każda jest niepowtarzalna. I kluczowe pytanie: – czy tak samo łowna? W zrozumieniu odpowiedzi na tak postawione pytanie pomoże kilka schematów. schemat nr 2 Oto przykładowy schemat odcinka rzeki na dystansie 1 km z 11 ostrogami. Główny nurt biegnie od prawej strony do lewej. Pierwsza klatka zaczyna się od prostej, a ostatnia 11 ją zaczyna. Celowo każda ponumerowana z wyglądu jest inna. Gdybyś miał zadecydować – z której ostrogi byś łowił? Oto najczęstsze kryteria, którymi kierują się wędkarze: wygląd wielkość klatki głębokość rodzaj dna ( gliniane, piaszczyste, żwirowe, kamieniste ) dostępne stanowiska przywiązanie zajętość dojście inne A czym Ty kierujesz się przy wyborze główki? Wszystkie wymienione wyżej kryteria należy uznać w pewnym stopniu za prawidłowe, osobiste i nie ma potrzeby rozdrabniać je na czynniki pierwsze. Każde z nich należy rozpatrywać indywidualnie i ocena ostrogi ( klatki ) zawsze pozostanie subiektywna. Poza tym na jakiejkolwiek ostrodze byśmy nie usiedli, bez dwóch zdań połowimy ryby. Ale ja wymagam od siebie więcej i w większości nie jest to moja wyłączna wypadkowa z godnie z dewizą ” diabeł tkwi w szczegółach”. Spróbujmy je wyszukać. Uważam, że część z nich może mieć, ma minimalną, czasami dużą przewagę w łowności nad innymi. Czy wiesz, jakie to baseny i dlaczego? Decydujące znaczenie ma odkładanie się rzecznego pokarmu. Co o tym decyduje? siła głównego nurtu pierwszy zakręt po prostej wyjście z zakrętu do innego lub prostej Objaśnijmy to szerzej. Teoretycznie najlepszymi klatkami w mojej ocenie ( schemat 2 ) pod względem liczebności w ryby powinna być klatka o nr: 2, 3, 9, 10 i ewentualnie 1, 11. Co za tym przemawia? Mianowicie- w pierwszej kolejności na pierwszym zakręcie centralny nurt napotyka na swej drodze ostrogę 2 i 3, całościowo odbijając się od niej, jednocześnie bombardując je naturalnym pokarmem niesionym przez prosty odcinek rzeki. Tu odkłada się go najwięcej i jest najbardziej różnorodny. Im jest on dłuższy ( prosty odcinek rzeki ), tym pokarmu może być więcej. Jeśli dodatkowo w pobliżu występuje naturalny wiejski ściek ( w moim miejscu zamieszkania na odcinku 2 km jest ich około 11 ), dodatkowo potęguje ten proces. A tam gdzie bezpośrednio wpada do klatki to już zupełnie bajka. Natomiast ostatnie baseny ( 9, 10, 11 ) wyłapują przed prostą lub rozpoczynającym się innym zakrętem wszystko to, co nie zdołało wlecieć w każdą klatkę . Wniosek? Uregulowana ostrogami rzeka sprawia, że pokarm odkłada się w charakterystycznych miejscach i klatkach. Ryby nie zostawiają swych potrzeb przypadkowi. Być może nie są wstanie myśleć, lecz na pewno dążą do miejsc, w których mogą się najeść ( poza ich innymi potrzebami życiowymi ) i które nie zawodzą w pokarm. schemat nr 3 Refleksja: wymienione tu 6 klatek powinny dać minimalną, a czasami znaczącą przewagę nad pozostałymi, co nie powinno pozostać bez wpływu na wybór ostrogi. Jeżeli którakolwiek będzie wolna, bez wahania powinniśmy dać jej w selekcji pierwszeństwo. Naturalnie przytoczone założenie jest czysto teoretyczne, a moja niepełna pewność ze słuszności spostrzeżenia, wynika wyłącznie z mojego wieloletniego doświadczenia i logiki. Na tych pierwszych i ostatnich miewałem najlepsze wyniki, a te środkowe bywały bezpłciowe. Dlatego nie należy traktować przesłania szablonowo, jako wytycznej do każdego odcinka i miejsca rzeki, w której występują liczebnie główki, lecz jako sugestię, ponieważ zbyt wiele jest po drodze jeszcze innych czynników mających na to wpływ, których ja sam nie jestem wstanie wymienić, pojąć czy obliczyć. Ogólne zasady trzeba modyfikować i mieć różne podejście względem każdej główki. Żaden schemat nie zastąpi logicznego myślenia. Czasami dobrze jest nie zakładać niczego i dostosować się indywidualnie do tego, co pokaże dana klatka. A więc pozostałe mogą być równie zachęcające. W praktyce nie zawsze wszystko jest takie proste. Rzeka to nie matematyka. Klatki nawet, gdy są do siebie podobne, nigdy nie są jednakowo atrakcyjne. Obiecujące na pozór bywają puste, a są nimi często takie, po których nikt by się nie spodziewał. Znam kolegów, którzy pływali z echosondą w różnych odcinkach rzeki i bywały miejsca o wielkiej migracji ryb, a oni sami bez jej podparcia, nigdy nie rozłożyliby w tym miejscu swoich wędek, przez niezachęcający wizualnie odcinek wody. Szukajmy w wyborze klatek tych, na których najwięcej jest prądów i są najsilniejsze, bo to one głównie odpowiedzialne są za stołówkę. Przy tej okazji warto trochę wspomnieć o innym czynniku decydującym o wyborze główki. To rodzaj dna. Występuje w 4 postaciach: żwiru, piasku, gliny i kamienia, niemniej ten ostatni służy raczej do umocowania ostrogi. Najwięcej jest go przy brzegach, a także u szczytu zalanej główki, aniżeli w klatce. Zdecydowanie „najgorsze” główki do łowienia białorybu to te piaszczyste. Przemawia za tym fakt stałego odkładania się piasku niesionego przez nurt i ciągłego przemieszczania się go we wszystkich kierunkach przez zawirowania, powodujące ruch i zapiaszczanie dna, w którym jak wiemy żyją liczne stworzenia służące rybom za pokarm. Pozostałe są w równym stopniu atrakcyjne ze wskazaniem na glinę. Tam gdzie dużo jest gliny dużo jest wielkich ryb np: brzan. W żargonie wędkarskim istnieje jeszcze jedno zjawisko, które warto wykorzystać, a mogące mieć w pływ na wybór ostrogi. Występuje stosunkowo rzadko. Niemniej zasługuje przy okazji na poświęcenie mu trochę miejsca. To tzw. „śmieciowa główka”. O niej wiedzą nieliczni. Co to za główka? Wśród opisanych wyżej 11 klatek, może stać się nią każda, lub żadna. Kształtuje się podczas dużych wahań stanu wód. Rzeką płynie wszystko to, co występuje w przyrodzie, w tym cała tablica Mendelejewa. Czasami to coś, co trudno zdefiniować, potrafi się odkładać wyłącznie na jednej klatce. Może to być wszelkie zielsko, patyki, pety, gałęzie, itp., itd. W tym czymś może być coś, co żyje, wszelki robaki, grzyby, lub inny pokarm coś, co przyciągnie ryby. Potrafi tak krążyć w kółko w jednej klatce przez klika dni, czasami tworząc na powierzchni wody pianę. Nim się to wydostanie i popłynie do morza karmi ryby. Wsteczny prąd zakończy to zjawisko w sobie znany tylko sposób. Ta główka ręczę jest obfita w rybostan. Niestety bardzo trudno na niej łowić przez przeszkody. Jeśli ktoś znajdzie na nią sposób spławikiem, to połów murowany. Podsumujmy. Wybór ostrogi jest indywidualną sprawa. Każdy ma prawo łowić tam gdzie chce. Nie zmienia to faktu, że część z nich zdecydowanie może być bardziej łowna. Dotyczy to basenów rozpoczynających w szczególności ostry zakręt i tych, które je kończą. Na nich dobrze się skupiać. O wyborze główki nie powinno wyłącznie decydować przywiązanie. To najpłytsze kryterium. Jeśli już, to niech nią będzie którakolwiek z wyżej opisanych sześciu klatek. Widocznie bardzo łatwo jest popełniać ten błąd, ponieważ wielu wędkarzy zachowuje się tak, jakby kupili sobie główkę na wyłączną własność i nie szukają innych rozwiązań. Z drugiej strony nie należy popadać w skrajność. Pozostałe są równie atrakcyjne, a o wyborze którejś z nich mogą decydować jeszcze inne kryteria, w tym duży prąd i zawirowania. Głębokość basenu jest ważna, ale często nie ma to większego znaczenia. Wielkość przestrzeni między ostrogami wpływa na jej „walory użytkowe”. Tu skrzydła rozwijają prądy wsteczne znacznie różnicując i rzeźbiąc dno. O wiele ważniejsze jest przypatrywanie się basenom. One z każdym dniem, tygodniem, miesiącem i rokiem potrafią ewoluować, a z nimi ryby. Zmienia je również stan wody. Każdy nowy rocznik ryb, to inna mentalność i osobowość, jeśli można tak to nazwać. Trzeba nauczyć się wyciągać wnioski, one też powinny ewoluować. Nikt nie w chodzi dwa razy do tej samej wody brzmi powiedzenie, nikt też nie łowi dwa razy na tej samej ostrodze. W dalszej części, omówimy kolejne zagadnienia wynikłe przed, jak i w trakcie łowienia z ostróg. Wyjaśnię również jak należy patrzeć na ostrogę ( dla zachęty na część drugą – jak facet w podtekście erotycznym). Grzegorz Grabowski
reklama W tym roku śnieg spadł dość szybko i zaskoczył nie tylko drogowców. Klenie stały jeszcze na płyciznach, a świnki rozbite w drobne stadka podróżowały po całej szerokości rzeki. Tak jakby żadne z nich nie spodziewało się zbliżającej zimy. Beztrosko spędzały czas na poszukiwaniu jedzenia. Łowiłem drobne ryby podróżując brzegiem rzeki i zastanawiałem się ile czasu potrzebują, żeby przybrać na masie, bo były wyjątkowo chude jak na tą porę roku. Wybór padł na San I nagle spadł śnieg , zmroziło okoliczne zbiorniki, a Sanem zaczął płynąć “śryż”. Każdego roku to dla mnie znak do wyjścia na łowy. Zaczyna się czas potężnych kleni , ogromnych świnek i brzan. Można je łowić feederem , można na bolonkę. Wszystko zależne jest od możliwości, które daje nam łowisko. Kiedy tylko mogę łowie na spławik. Idąc brzegiem Sanu lokalizuje miejscówki patrząc na powierzchnię wody. Widać na niej wiele. Kiedy nie ma dużych mrozów ryby buszują po głębszych rynnach w wolnym, ale zdecydowanym nurtem. Zaznaczając swoją obecność licznymi spławami. Problemem dla początkującego zimowego poszukiwacza będzie na pewno odróżnienie kleniowych wyjść od brzanowych “furknięć” , świnkowych “koziołków” i tęczakowych “chlapnięć”. Każdy mieszkaniec Sanu trochę inaczej zaznacza swoją aktywność . Szukam tych przypominających zatopienie półlitrowego garnuszka pod wodą. Charakterystyczne agresywne “buuuult” to znak, że mamy czerwonopłetwego “kloca” w łowisku. Czasem gdy leci czarna mucha zwana “sieczką” i ryby się nią zajadają gdzieś na uboczu pojawiają się małe kółeczka , tak jakby ktoś dosłownie moczył w wodzie igłę to ten sam “partyzant” majestatycznie wyjada muchowe landrynki. Jak łowimy Jeżeli namierzymy nasz cel to musimy odpowiednio się do niego ustawić. Nigdy na wprost, bo chlapnięcie spławika przy zarzucaniu na pewno go spłoszy. Najlepiej gdy możemy zestaw zarzucić 15-20 metrów powyżej stanowiska ryby i swobodnie, ale też bardzo kontrolowanie spłynąć nim. Przytrzymując mocniej wyprostujemy dość długi, bo czasem nawet 70 cm przypon. To bardzo ważne w czystej wodzie. Duże klenie to bardzo przebiegłe ryby. Są w stanie płynąć obok przynęty i delikatnie ją potrącać czekając cierpliwie co się stanie. Gdy za szybko zatniemy i narobimy hałasu to miejscówka jest spalona na minimum 30 minut. Później ryba wróci, ale będzie jeszcze trudniejsza do złowienia. Łowienie z podejścia to dosłownie wędkarskie podchody. Jeżeli chcemy łowić największe okazy to musimy mieć najcieńsze z możliwych przypony i cienkie lecz niezbyt małe haczyki. Moje ulubione to Drennan carbon match 14, które wiąże na przyponie 0,110 – 0,124 mm Matchpro M1. Klenie to wzrokowcy i nasza przynęta musi się zachowywać naturalnie. Miękka żyłka i lekki hak pozwoli na odpowiednią prezentację. Podczas spływu zestawu kontroluje napięcie żyłki między szczytówką a spławikiem. To bardzo ważne przy łowieniu na “wypuszczankę”. Kiedy zrobi nam się z żyłki tzw “balon” to możemy zapomnieć o skutecznym zacięciu. Będzie ono przypominało naciągnięcie “gumki od majtek”. Więcej huku niż efektu i spłoszone ryby w łowisku. W przypadku przepływanki musimy podać rybie naszą przynętę na tacy pod nos. To bardzo trudne wyzwanie, ale niezwykle skuteczne kiedy potrafimy wyczytać z rzeki każdy ruch wody i wyobrazić sobie co dzieje się w niej. Wyobraźcie sobie, że jesteście dużym kleniem i stoicie na pograniczu nurtu i spokojnej wody czychając na przepływające przynęty, a zarazem nie mocując się z nurtem oszczędzacie energię wykorzystując zawirowania i zwolnienia wody. I tu jest kolejny klucz do odnalezienia miejscówek – zaczepy, kamienie , patyki. Każde miejsce gdzie woda zwalnia przy mocniejszym uciągu to stołówka. Zatrzymują się tam pokarm spływający z nurtem rzeki. Klenie doskonale znają takie miejsca, ale… nurt na Sanie zmienia się razem ze zmiana poziomu wody w rzece. Codziennie zapora puszcza wodę i nurt przyspiesza zmieniając stanowiska ryb. Dlatego każdy dzień to nowe wyzwanie. Drugim sposobem łowienia jest feeder. Zwiększamy tym zasięg i możemy łowić w wybranym miejscu statycznie. Zmiana sposobu łowienia wymusza inne ustawienie się w stosunku do stanowiska ryby. Przy łowieniu na koszyk używamy zanętę lub przynety zanętowe, a tym samym musimy nimi ruszyć ryby z miejscówek w górę lub rzucając w stanowisko ryby uzbroić się w cierpliwość i czekać na branie często nawet 30 minut. Łowienie w rzece wymusza użycia długiego 4 metrowego feedera gdyż unosimy linkę ponad powierzchnię wody, a tym samym zmniejszamy napór wody na jej powierzchnię. Nie zbieramy wtedy śmieci płynących z nurtem i zwiększamy stabilność zestawu. Gdy użyjemy zbyt lekkiego koszyka – prędzej czy później woda zabierze go w kamienie i skutecznie zaczepi. Za duży koszyk to spore utrudnienie podczas holu na cienki przypon. Pomimo tego, że używam 20 cm feeder gumy w rozmiarze 1-1,2 mm holować muszę na otwartej dłoni i miękkim nadgarstku amortyzując w ten sposób zrywy silnych, rzecznych ryb. Amortyzator zdecydowanie ułatwia zabranie impetu ryby z linki zanim dojdzie do koszyka, który rozbujany (szczególnie gdy mamy go już nad wodą) potrafi swoją bezwładnością urwać przypon. Czasem łowiąc 70-80 metrów pod drugim brzegiem muszę przeciągnąć rybę przez płyciznę na środku rzeki i tu pojawia się kolejny minus ciężkiego koszyka, który może zakleszczyć się w kamieniach i patykach. Żeby nie tracić w ten sposób ryb musimy już przed rozpoczęciem łowienia rozważyć wszystkie rozwiązania podczas holu. Przygotować miejsce do podebrania ryby, oraz starać się przewidzieć możliwe scenariusze do rozegrania. Lubię takie świadome i bardzo kreatywne łowienie. Już nie raz zdarzało mi się po braniu wyskakiwać z wędką na wysoki brzeg, żeby z góry kontrolować hol ryby. Dzięki temu tracę bardzo mało ryb. To bardzo ważne gdy poluje na okazy, a tak jest w zimie. Trzeba być niezwykle skutecznym łowcą, bo każde branie to może być ryba życia. Przynęty Przynęty – używam grubych przynęt i zanęt. Kukurydza , wątróbka , chleb tostowy , chleb zwykły , białe robaki. Wszystko dostosowuje do gatunku łowionych ryb i warunków panujących w łowisku, Jeżeli łowię feederem to zdecydowanie stawiam na robaki i używam koszyków typu “maggot”. Na ryby zabieram litr białych i… nic więcej. Sypie robaki luzem do koszyka, zamykam go i zarzucam do wody. Na początku przerzucam co 5 minut. Po 30 minutach zmniejszamy częstotliwość do raz na 10 minut. Po godzinie mamy już łowisko przygotowane i możemy dłużej poczekać na okazy. Stosuje długie , czasem nawet 1,5-metrowe przypony. Tak jak pisałem wyżej – prezentacja przynęty to ważna rzecz. Na koszyk łowię trochę grubszym przyponem 0,13 – 0,15 mm, ale stosuje mniejszy haczyk. Mój wybór to 16 Wide Gape Match Drennan. Mały, mocny i krótki. Przy jego niewielkiej wadze jest stosunkowo gruby i nie przecina pyska rybie podczas holu z ciężkim koszykiem. Bardzo ważne jest odpowiednie założenie przynęty. Haczyk musi być perfekcyjnie zamaskowany. Jeżeli będzie wystawał za dużo z przynęty prawdopodobieństwo złowienia dużych ryb bardzo maleje, a naszym zadaniem jest je zwiększać.
#1 OFFLINE cartman Nowy Forumowicze 27 postów Lokalizacjapołudniowy zachód nad Odrą ; ) Napisano 08 sierpień 2009 - 19:24 Witam, od dłuższego czasu zastanawiam się jak wygląda migracja ryb w rzece podzielonej śluzami czy jazami, konkretnie chodzi mi o Odre. Wiem, że na wysokiej, powodziowej wodzie ryby spływają w dół i jazy w tym im nie przeszkadzają. Ale jak to wygląda przy normalnym stanie wody ? Jakoś nie mogę sobie wyobrazić świadomie skaczących w dół z śluzy kilogramowych czy większych ryb, obojętnie jakiego gatunku. to samo dotyczy migracji w górę rzeki, wpływanie do kanału dla barek Czy ktoś kojarzy czy były w tym temacie prowadzone jakieś badania ? pozdr. Do góry #2 OFFLINE nyny nyny LokalizacjaBydgoszcz Imię:Przemek Napisano 10 sierpień 2009 - 09:16 Przy kazdym tego typu projekcie (czy to spietrzenie, zapora itd) powinny byc przeplawki... A czy tak jest w 100%? niestety.... Do góry #3 OFFLINE brzoza Napisano 11 sierpień 2009 - 09:47 Ja dodam coś do pytania. Jak w ogóle wyglądają wędrówki ryb w tej, oraz innych podobnych rzekach? Dorzecze Odry jest bardzo ciekawe, interesujące jest to, że Odra wpada do jeziora Dąbskiego a póżniej do Zalewu Szczecińskiego i dalej ma połączenie z Bałtykiem. Bardzo ciekawi mnie temat wędrówek sandaczy i leszczy. Zimą np. pojawiają się spore ilości sandaczy w Szczecińskiej Odrze. Gdzie przebywają latem? To samo dotyczy leszcza. Pamiętam dobrych kilka lat temu jak latem utrzymywał sie bardzo wysoki stan wody w rzekach. Łowiło się wtedy bardzo dużo leszczy w Warcie, kilkadziesiąt kilometrów ponizej Poznania. Przy niskich stanach wody nie ma tam tyle leszcza i daję sobie rękę uciąć, że wpłynęły one wtedy do Warty z Odry, jeśli tak było w rzeczywistości, to musiały sporo przewędrować. Co do badań to nikt chyba takich nie przeprowadził bo poza zaspokojeniem ciekawości niektórych osób pewnie nikomu się nie opłaca czegoś takiego robić. Jedno jest pewne - każde zapory niszczą rzeki i ograniczają wędrówki ryb. W Polsce akurat najczęściej albo nie ma przepławek przy zaporach, lub są one źle zaprojektowane/wykonane. Do góry #4 OFFLINE mifek mifek LokalizacjaWioska Z Tramwajami Imię:Rafał Nazwisko:...znane... Napisano 17 sierpień 2009 - 13:19 no coz nigdy nie mialem do czynienia z badaniami co do nurtujacego cie zagadnienia ani nawet nie wiem czy takowe byly prowadzone nie mniej jednak z wlasnego doswiadczenia oraz z doswiadczenia szczecinskich aborygenow moge ci powiedziec ze migracja morze-zalew, zalew-miedzyodrze to zupelna norma i ma miejsce przynajmniej dwa razy w roku. to wlasnie na wiosne oraz na jesien przez odre ciagna niezliczone iloscia ploci oraz niewiele juz bo niewiele ale i okonia. jedni twierdza ze ryby wchodza na zime i zostaja tam az do odbycia tarla inni maja jeszcze inne teorie faktem jednak jest ze im wyzsza woda tym ryby dalej podchodza. wedrowkom w gore rzeki sprzyja takze pare lat temu znajomy wedkarz w miejscowosci widuchowa-sporo powyzej gryfina przy duzej cofce oraz kilkudniowych wiatrach z polnocy trafil na szczycie glowki fladre. biedna ryba musiala pokonac ladnych kilkadziesiat kilometrow zeby tam doplynac... Do góry #5 OFFLINE cartman cartman Nowy Forumowicze 27 postów Lokalizacjapołudniowy zachód nad Odrą ; ) Napisano 17 sierpień 2009 - 19:22 @Mifek wydaje mi się, że twoja Odra a moja to dwie różne bajki. Czy opisana przez ciebie flądra musiała przedostać się podczas swojej wędrówki przez jaz? Postaram się nieco rozjaśnić o co mi chodziło w moim pytaniu. Dla mnie zgadadką jest czy ryby w rzece podzielonej co kilkanaście kilometrów jazami, przy których nie mam mowy o jakichkolwiek przepławkach migruja w górę rzeki jak i w dół. Często w literaturze czy w czasopismach można przeczytać jak zarybienie jednego odcinka Odry wpływa na populacje ryb na odcinkach poniżej jak i powyżej. Zeby nie rzucać tu ogólnikami ostatnio wycztałem w WP jak zarybienia sumem w dolnośląskim spowodowały liczne występowanie tych ryb poniżej jak i powyżej. Poniżej zgoda ale powyżej śmiem wątpić. Według moich obserwacji w dół ryby spływają podczas wysokiej/powodziowej wody kiedy osłabione walką z nurtem spływają coraz niżej od jednej do drugiej ostoi aż przepłyną też przez jaz. Tak na przykład dzieje się z karpiami wymywanymi przez wielką wode ze stawów hodowlanych. Na moim odcinku co jakis czas, po większej wodzie pojawia się wysyp karpi i miejscowi na hura każdy na kukurydze łapie karpie. a swoje rozwazania na temat migracji rozpocząłem analizując zdjęcia satelitarne na zumi moich odcinków Odry. Doszedłem do wniosku, że Odre od jazu do jazu można traktowac w pewnym ogólnieniu jako zamknięte akweny dlatego kiedy wybierałem odcinek Odry na jaki będe się wybierać na wąsatego wybrałem odcinek najdłuższy. Kierujac się zasadą duża woda duża ryba. Ale czy miałem racje pozdr. Do góry #6 OFFLINE nyny nyny LokalizacjaBydgoszcz Imię:Przemek Napisano 17 sierpień 2009 - 21:45 Jezeli ma zamkniety rewir bedzie migrowac w obrembie tego zamknietego odcinka (chyba ze nieprzewidziane zjawiska typu bardzo wysoka woda itd. umozliwia jakos przedostanie sie przez te przeszkody. Jednak po ilus tam latach (nascie, dziesiat)w ktorejs tam juz populacji z kolei, moze dojsc do zaniku bodzcow do wedrowek i beda sie one ograniczac do wplywania tylko w dogodne miejsca na wyleg itd. W przypadku drapieznikow migracje scisle powiazane sa poza cyklem rozrodczym, podazaniem za pokarmem, czyli za np. bialo rybem ktory szuka miejsc na wyleg, dogodnych warunkow pokarmowo-bytowych itd... A co do artykolow w naszych pismach nalezy to czytac czesto z przymruzeniem oka bo niektore tematy widac ze sa odbebniane bo musza byc, a inne traktowane jako zlo konieczne.... pozdro Do góry
Łowienie karpi w rzekach staje się coraz bardziej popularne. Nad rzeką spotkamy coraz więcej karpiarzy, którzy odnoszą sukcesy. W rzekach występują ładne okazy zarówno karpi jak i amurów oraz innych gatunków ryb. Wybierając się nad swoją pierwszą zasiadkę karpiową nad rzekę samo nasuwa się pytanie. Jak łowić karpie w rzece ? Wiadomo że łowienie karpi w rzece całkowicie różni się od łowienia karpi na wodach stojących. Łowienie ryb w rzece takiej jak:Bug,Warta,Wieprz czy też Odra nie należy do najprostszych zadań. Jednak mam nadzieję że poniższy artykuł znacznie Wam to ułatwi. GDZIE SZUKAĆ KARPIA W RZECE? Książkowe miejsce rzecznych karpi to łowiska pomiędzy główkami, pokarm niesiony przez prąd rzeki zatrzymuje się właśnie w takich miejscach. Łowiąc w tzw “klatkach” mamy bardzo duże szanse na zmierzenie się w wielkimi osobnikami cyprianów. Warto też szukać karpi w rzecznych odcinkach tam gdzie nurt jest wolniejszy lub woda jest stojąca. Są to najczęściej okolice tam. Karpie występują także w okolicach zwalonych drzew, podwodnych zawad oraz przy przybrzeżnych krzakach, które daleko wchodzą w wodę. Ciekawe miejsca to także dopływy mniejszych rzek, gdzie woda jest dobrze natleniona i karpie szukają pożywienia. Łowiąc w jednym z opisanych miejsc nasze szanse na złowienie karpia są bardzo duże. JAK NĘCIĆ? Łowienie karpi na rzece jak i również nęcenie karpi nie jest najprostszym zadaniem. Nęcenie w rzece jest bardzo trudne, musimy wybrać takie miejsca, gdzie nasza zanęta nie będzie spływała razem z prądem. Ważne jest także aby nęcić dużo i systematycznie, ponieważ oprócz karpi i amurów będziemy mieli do czynienia z innymi gatunkami ryb, które będą wyjadały naszą zanętę z łowiska. Dziennie należy nęcić ok 20 kg ziaren oraz 5 kg kulek proteinowych lub pelletu. Aby mieć jakieś osiągi na rzecze należy nęcić nasze łowisko systematycznie i regularnie przez minimum tydzień. Używamy dużą ilość zanęty, ponieważ aby znęcić rybę w rzece musimy używać tak wiele zanęty, w przeciwieństwie do zbiorników zaporowych rzeki mają ogromną długość poprzez co nęcenie jest o wiele trudniejsze. Przed nęceniem należy sprawdzić prąd wody. Możemy sprawdzić uciąg wody w bardzo łatwy sposobów a mianowicie rzucić garść zanęty w nasze łowisko i obserwować jak szybko prąd ją zniesie. Nęcąc w rzecze bardzo istotną rzeczą jest głębokość naszego łowiska, ponieważ im nasze łowisko jest głębsze tym dalej zniesie naszą zanętę. SPRZĘT Łowiąc w rzekach musimy użyć przede wszystkim bardziej wytrzymałą żyłkę niż na zbiornikach zaporowych, ponieważ rzeka ma przed nami bardzo wiele tajemnic np. bardzo wiele zawad takich jak zatopione drzewa lub korzenie. Powinniśmy użyć żyłki minimum 0,35 mm która jest odporna na przetarcia. Radzę aby łowiąc w rzekach nie używać plecionek, ponieważ prąd łatwo ściągnie nam plecionkę oraz będą się do niej czepiały różnego rodzaju “śmieci”, które płyną najczęściej są to gałązki drzew oraz wszelkiego rodzaju trawy. Jeżeli chodzi o ciężarki to oczywiście muszą być spłaszczone, które będą stawiały jak najmniejszy opór płynącej wodzie. Ciężarki do łowienia w rzekach powinny mieć minimum 150 g. Czas wybrać odpowiedni przypon, któremu powinniśmy poświecić najwięcej uwagi, ponieważ źle wykonany przypon będzie nam się plątał poprzez uciąg wody. Polecam używać stiff rigów i przyponów wykonanych z plecionki w otulinie. Tak dobrany przypon nie będzie nam się plątał oraz będzie idealnie przylegał do dna. Materiały na przypon powinny myć szybko tonące, odradzam używania plecionek wolno tonących , ponieważ zanim całkowicie się zatopią to zostaną sciągnięte przez prąd. Wędki powinniśmy ustawić prawie w pionie tak aby żyłka miała styczność z wodą dopiero tam gdzie nasz zestaw wchodzi do wody. Takie ustawienie wędek zapobiega ściągnięciu naszego zestawu, ponieważ nie stanowi tak dużego oporu jak w przypadku ustawienia wędek tak jak na zbiornikach zaporowych, że żyłka leży na powierzchni wody. USTAWIENIE ZESTAWU Zestaw kładziemy w opisanych miejscach, które także pokazałem na rysunku. Należy pamiętać o tym aby zestawu nigdy nie kłaść w miejsce nęcenia a 2-3 metry za nim, ponieważ karpie zazwyczaj podążają pod temu, gdy karpie znajdą nasze łowisko to najpierw posmakują się naszą przynęto na włosie a dopiero potem zjedzą resztę smakołyków. W rzece należy używać tylko wyłącznie kulek tonących, ponieważ zachowanie kulek pływających mogło by odstraszyć karpie, gdyż zachowywały by się nie naturalnie. Podsumowując,łowienie karpi w rzece nie należy do najłatwiejszych, jednak mam nadzieję że po przeczytaniu powyższego artykułu znacznie poszerzyliście swoją wiedzę.
O łowisku Odra jest drugą co do długości rzeką Polski (ponad 700 km na terytorium naszego kraju). Swoje źródło ma we wschodnich Czechach, natomiast uchodzi do Zalewu Szczecińskiego. Odra jest w przeważającej długości całkowicie uregulowana, co nie oznacza że jest mało atrakcyjna przyrodniczo. Wręcz przeciwnie. Na polecanym przez nas granicznym odcinku (30 km w górę oraz w dół od Kostrzyna) rzeka wije się malowniczo pośród podmokłych łąk i małych, urokliwych miasteczek (świetne na rowerową przejażdżkę!). Brzegi w wielu miejscach porośnięte są trzcinami, często można spotkać też rozłożyste, odrzańskie dęby rosnące tu od wieków. W biegu rzeki znajdziemy wiele wysp, mniejszych odnóg oraz setki kamiennych główek, które trzymają w ryzach nurt rzeki. Przy niższym stanie wody widać doskonale zarysowane przykosy, piaszczyste łachy i stare odcięte przed wieloma laty kamienisto - faszynowe opaski. Cała okolica znajduje się w okolicach Parku Narodowego „Ujście Warty” co stanowi dodatkową atrakcję dla osób zainteresowanych fotografią czy spotkaniami z dzikimi zwierzętami regionu (dziki, jelenie, bobry, wydry i wiele innych) a w szczególności z ptakami. Występują tu ich setki gatunków (dokładnie 280, z czego 170 jest lęgowych), a ponad 30 z nich zagrożonych jest wyginięciem. Spotkacie między innymi żurawie, orły bieliki, myszołowy, ohary, cyranki, kilka rodzajów czapli, gęsi oraz zimorodki. A to tylko niewielki wycinek ptasiego królestwa, który ma do zaoferowania najbliższa okolica. Biorąc pod uwagę wybitne walory turystyczne obszaru oraz dobrze rozwiniętą bazę noclegową, Kostrzyn możemy polecić nie tylko zapalonym wędkarzom ale także na rodzinno-wędkarską wyprawę. Będzie to wymarzone miejsce na krótki, kilkudniowy wypad z najbliższymi – przedłużony weekend czy majówkę. Osoby niewędkujące mogą zwiedzać Park Narodowy, jeździć na rowerze (setki kilometrów ścieżek do dyspozycji), obejrzeć twierdzę w Kostrzynie czy udać się szlakiem odrzańskich, niemieckich miasteczek, gdzie można napić się świetnego piwa czy spróbować miejscowej kuchni. Rekordowe bolenie Naszym zdaniem Odra jest najlepszym łowiskiem bolenia w Polsce, a okolice Kostrzyna są najlepszym łowiskiem tej ryby na całej Odrze. Szczególnie po niemieckiej stronie rzeki, gdzie presja wędkarska praktycznie nie występuje lub jest bardzo znikoma. Ryby są w łowisku powszechne i przy standardowych warunkach (stabilny poziom wody) i pod opieką naszego przewodnika można złowić co najmniej kilka ładnych sztuk podczas dniówki. W okresach wzmożonej aktywności ryb (co zdarza się tutaj często) będzie to nawet kilkanaście srebrnych „torped”. Ryby zajmują typowe dla wielkiej rzeki stanowiska i biorą pewnie, bez zbędnych ceregieli. W cieplejszych miesiącach roku rapy urządzają zbiorowe, widowiskowe polowania i uklejki oraz inny drobiazg dosłownie „latają” w powietrzu. Jednym słowem Odra to naszym zdaniem kwintesencja boleniowych łowów na dużej, nizinnej rzece! Łowione przez wędkarzy bolenie to bardzo często owi się ryby w granicach 65-75 cm co stanowi swoisty ewenement jeśli chodzi o realia, do których przyzwyczajeni są wędkarze łowiących te piękne ryby na innych polskich rzekach. Przy odrobinie szczęścia i wędkarskiej cierpliwości można trafić na rybę przekraczającą 80 cm, szczególnie w okresie jesiennym (wrzesień – listopad) kiedy drapieżniki zaczynają się grupować wraz z nadejściem jesiennego spadku temperatury. Zresztą o to abyście wyjechali z Kostrzyna z jak największym boleniem zadba nasz niezastąpiony przewodnik, o którym kilka słów poniżej… Dostępność łowiska W przeważającej większości łowisko jest łatwo dostępne z brzegu. Na miejscu konieczny jest samochód aby móc przemieszczać się pomiędzy miejscówkami. W przypadku wysokiego stanu wody, który uniemożliwia skuteczne łowienie jest możliwość przesunięcia wyjazdu na inny termin. Rekomendowane metody połowu Spinning lub casting. Limity, ograniczenia i przepisy wędkarskie Łowiąc po niemieckiej stronie Odry konieczna jest niemiecka licencja wędkarska (nasze biuro pomaga w załatwieniu wszelkich formalności). Nasz człowiek nad Odrą – Mateusz Żurawski Aby Wasz wędkarski sukces uczynić jak najbardziej prawdopodobnym na miejscu zapewniamy usługi świetnego przewodnika wędkarskiego, który opiekuje się naszymi grupami. Mateusz to boleniarz z krwi i kości, który spędza nad Kostrzynską Odrą praktycznie swój cały wolny czas. Jest to osoba, która poświęciła boleniom zdecydowaną większość swojej wędkarskiej kariery i która ma rozpracowane te ryby dosłownie na czynniki pierwsze. Mateusz pokaże Wam nad rzeką miejsca gdzie nie spotkacie innych wędkarzy oraz pojedzie z Wami właśnie na tę główkę gdzie ostatnio kręciły się największe sztuki. Pokaże Wam jak szukać boleni kiedy nie widać ich żerowania, jak dobrać przynętę i jak ją dobrze poprowadzić. Opowie Wam jak stworzyć wzrocowy wobler na rapę i zrobi Wam dobrą fotkę ze złowioną rybą. Przy okazji doradzi co warto obejrzeć w okolicy lub gdzie wybrać się na kolację po niemieckiej stronie rzeki. Reasumując, Mateusz to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu i nasze grupy nad Odrą oddajemy z pełnym przekonaniem pod jego opiekę! Poza boleniami w okolicach Kostrzyna można liczyć na częste spotkania z bardzo dużymi jaziami oraz kleniami, które zamieszkują tu co drugą główkę. Wieczorami i w nocy na żer wychodzą sandacze, a odrzańskie rozlewiska zamieszkuje całkiem spora populacja szczupaków. Ryby metrowe łowi się bardzo sporadycznie, ale na średniaki (50-80 cm) można liczyć! Zakwaterowanie Bazą noclegową dla naszych Gości jest Kostrzyn nad Odrą, choć możemy zorganizować także wygodne zakwaterowanie na terenie Niemiec. Kostrzyn zapewnia całą potrzebną infrastrukturę (sklepy, stacje benzynowe, restauracje) oraz znajduje się w bliskim położeniu od rzeki i dobrych miejsc na ryby (od 5 do 40 minut jazdy samochodem). Zapewniamy kilka wygodnych opcji zakwaterowania na terenie Kostrzyna – od komfortowego hotelu z własną restauracją i spa po wolnostojący domek dla większej grupy na obrzeżach miasta. Prosimy o określenia państwa preferencji i zaproponujemy odpowiednie zakwaterowanie (maciek@ 603 820 940, 22 894 58 12). Serwis wędkarski Gwarancją udanego pobytu nad Odrą jest doświadczony przewodnik wędkarski, który szybko i bezbłędnie lokalizuje ryby i potrafi rozpracować najskuteczniejszy na dany moment sposób ich łowienia. Każdej naszej grupie zapewniamy na miejscu usługi Mateusza Żurawskiego, który jest wybitnej klasy odrzańskim specjalistą. Mateusz od 20 lat łowi na Kostrzynskiej Odrze i zna to łowisko jak nikt inny (prosimy zajrzeć do zakładki „Galeria” gdzie prezentujemy wycinek wędkarskiego dorobku Mateusza). W ramach pakietu zapewniamy codziennie 9 h wspólnego łowienia pod opieką naszego przewodnika. Na życzenia możliwe jest dłuższe łowienie (nawet od świtu do zmierzchu) jednak w takim przypadku prosimy o wynagrodzenie przewodnika dodatkowym napiwkiem. Wędkowanie odbywa się na granicznym odcinku Odry, w odległości od 5 do 40 minut jazdy samochodem od miasta Kostrzyn. Koncentrujemy się na niemieckiej stronie rzeki (łowi tam znikoma ilość osób) choć na życzenie możliwe jest oczywiście wędkowania po polskiej stronie. Łowimy z brzegu, poruszając się (za przewodnikiem) po najlepszych miejscówkach. W przypadku wysokiego stanu wody uniemożliwiającego łowienie z brzegu, jest możliwość wędkowania z łodzi lub oczywiście przeniesienia wyjazdu na inny termin. Galeria zdjęć Mapa Filmy z łowiska Oferta wędkowania - orientacyjna cena Poniżej prezentujemy przykładową ofertę cenową wyprawy, wyliczoną przy określonych założeniach liczby uczestników, terminu etc. Przypominamy jednak, że każda oferta konstruowana jest indywidualnie pod konkretne zapytanie i uwzględnia wszystkie zmienne podane przez klienta. Poniższą wycenę traktować należy zatem jako orientacyjną, przybliżoną. Termin:w zależności od gatunku ryby, z reguły od maja do listopada Czas trwania:pobyty 3-dniowe, rozpoczynające się od piątku, na życzenie także krótsze i dłuższe Dojazd:we własnym zakresie (samochód) Ilość uczestników:maksymalnie 4 osoby, sugerujemy od 1 do 3 osób Zakwaterowanie:hotel, apartament lub domki wolnostojące – według preferencji klienta Wyżywienie:we własnym zakresie Łowiska:Rzeka Odra, graniczny odcinek Przewodnik:profesjonalny przewodnik w cenie pakietu Cena:1 100,- PLN od osoby za 3 dni pobytu bez dojazdu przy 2 osobach uczestniczących W cenie: 2 noclegi w komfortowym hotelu ***, pokój 2-osobowy z dobrym śniadaniem pełna informacja wędkarska o łowisku profesjonalny przewodnik na 2 dni (min. 9 h wędkowania dziennie) ubezpieczenie NNW, KL oraz bagażu dodatkowe koszty: dojazd na miejsce, licencja wędkarska (ok. 10-12 Euro/dzień po niemieckiej stronie Odry) Więcej informacji o ofercie: Maciek: maciek@ tel. 603 820 940 Tomek: tomek@ tel. 601 300 168 Kasia: biuro@ tel. 607 170 297
stanowiska ryb w rzece